Przygoda z meblami
Posted By admin on 1 grudnia 2009
Od momentu, kiedy przeprowadziłam remont w moim domu, a było to jakieś trzy lata temu, jeden pokój stał pusty. Początkowo nie miałam pomysłu na jego urządzenie, jednak ostatnio postanowiłam zagospodarować go, wymarzoną jeszcze w dzieciństwie, biblioteczką. Zdecydowałam się pojechać do sklepu z meblami biurowymi w Białymstoku, leżącego 20 kilometrów od mojej miejscowości. Z racji tego, ze nie jestem osoba zmotoryzowaną poprosiłam o pomoc moją koleżankę. Niestety nie mogła mnie podwieźć, więc zabrałam się z jej bratem, który to akurat jechał do miasta w sprawach służbowych. W czasie drogi nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem i myślałam, że tak pozostanie do końca.
Pierwsze wrażenie, jakie na mnie wywarł było bardzo negatywne. Typowy mięśniak w czarnym dresie, wydawał mi się trochę nieokrzesany. Na dodatek mechanik. O czym ja kobieta wykształcona, po dwóch fakultetach mam rozmawiać z mechanikiem? Przejeżdżając niedaleko kina, zagadnął mnie na temat filmu, jaki ostatnio widziałam. Odpowiedziałam niechętnie, że Przerwane objęcia Almodovara. Okazało się, ze Piotr(tak miał na imię) interesuję się także kinem hiszpańskim, ponadto namiętnie czyta Cervantesa oraz de Molinę. Zrobił tym na mnie ogromne wrażenie, nie mogliśmy się nagadać.
Będąc już w Białymstoku udaliśmy się do sklepu z meblami. Zmierzając na dział z meblami gabinetowymi, Piotr, opowiadał o swoim pobycie w Hiszpanii i fascynacją tamtejszą kulturą. Spędził ze mną w sklepie kilka godzin, pomógł wybrać regały biurowe do mojej biblioteczki, a następnie udaliśmy się na kawę. Piotr okazał się człowiekiem inteligentnym oraz bardzo wrażliwym. Od tego dnia jesteśmy parą. Dzięki niemu nauczyłam się jednej rzeczy- nie oceniać ludzi po wyglądzie, tak jak nie ocenia się książki po okładce.
Comments
Leave a Reply
Please note: Comment moderation is currently enabled so there will be a delay between when you post your comment and when it shows up. Patience is a virtue; there is no need to re-submit your comment.